Niedługo kolejne wpisy :) Pozdrawiam.
wtorek, 9 lipca 2013
Dzisiejsza wycieczka: Kraków - Dolina Mnikowska- Kraków
Plan tej wycieczki zrodził się w mojej głowie już jakiś czas temu lecz nie było odpowiedniej motywacji do tego, by się tam wybrać. Dosyć rzadko wybieram się na zachód od mojego ukochanego miasta. Zwykle kieruję się w stronę Dolinek Podkrakowskich, Ojcowa czy Zielonek. Nie ukrywam że inspiracji do wymyślania tras szukam oglądając z lotu ptaka teren poprzez Google Maps. Tym razem padło na Wąwóz Miedzyrzeczki i Dolinę Mnikowską. Jeszcze przed wyjazdem musiałem pomęczyć się z wymianą linki w przednim hamulcu gdyż niestety już była dość sfiksowana. Na szczęście wyrobiłem się z tym do godziny 15 gdyż na tą godzinę zaplanowałem sobie wyjazd. Jeszcze tylko wziąć coś do picia i można jechać. Od początku dość konkretnie przypiekało słońce ale nie było czuć duchoty co bardzo korzystnie wpływało na jazdę. Jako że mieszkam na Krowodrzy, początek trasy nie licząc osiedlowych uliczek wiódł przez Młynówkę Królewską. Dojechałem nią do Bronowic, gdzie już skręciłem na ulicę i po przejechaniu obok pętli tramwajowej i skręceniu w Balicką wreszcie można było nabrać tempa. Jazda ulicami to nic ciekawego choć akurat tutaj widoki są niezłe. W pewnym momencie po lewej stronie widać całkiem ładne stawy. Po dojechaniu do Węzła Balickiego przejechałem pod obwodnicą Krakowa i udałem się prosto w kierunku Aleksandrowic. Jako że trasę tą pokonywałem po raz pierwszy trzeba było dokładnie obserwować teren by wiedzieć gdzie skręcić. Na szczęście po małym rekonesansie z Google Street View miałem przed oczami newralgiczne miejsca. Pamięć fotograficzna się przydaje ;) Zaraz za osiedlem bloków w Aleksandrowicach skręciłem w lewo, następnie przejazd pod Autostradą A4 i w prawo w kierunku cmentarza w Morawicy. Przy cmentarzu w lewo a następnie krótki zjazd w dół do skrzyżowania które na szczęście też zapamiętałem i miałem pewność że mam jechać prosto. Teraz należało skręcić w prawo i z asfaltu zjechać na drogę szutrową, to znaczy byłem pewny że będzie ona szutrowa lub ziemna a okazała się być usłana luźnymi kamieniami które w połączeniu z podjazdem i dość sporym rowem na środku drogi, chyba wydrążonym przez spływającą tamtędy podczas opadów wodę, spowodowały że podjazd który miał być dość łatwy okazał się trudny technicznie przez co kilka metrów przemierzyłem pieszo. Podjeżdżania nie ułatwiały też niezliczone chmary komarów i bąków które chyba bardzo upodobały sobie tamto miejsce. Przyznam że widok stamtąd w kierunku lotniska Balice oraz gór był piękny. Jest to około 18 kilometr na mapie którą wrzucę na końcu. Po kliknięciu na "pokaż szczegóły" będzie taki fajny wykres wysokościowy i odległościowy dzięki któremu łatwo zlokalizować daną odległość na szlaku. Po wyjechaniu na szczyt podjazdu moja trasa prowadziła niebieskim szlakiem. Teraz wjazd do lasu i długi zjazd Wąwozem Półrzeczki. Przyznam że szlak jest świetny. Ziemia jest ubita i widać że często pojawiają się tam rowerzyści. Początek zjazdu to dość lekkie nachylenie lecz po kilkuset metrach robi się naprawdę ostro. Tą część polecam pokonać dość powoli i technicznie gdyż korzenie drzew nie pomagają w zjeździe, no chyba że ktoś ma umiejętności downhillowe to może puścić hample ;) Po pokonaniu dość stromego zjazdu skręcamy w lewo i już wąską ścieżką jedziemy cały czas w dół mając po lewej stronie rzeczkę. W pewnym momencie szlak tarasuje zwalone dość spore drzewo na które należy uważać gdyż jedyna możliwość ominięcia go to objechanie nad nim. Niestety nie zdążyłem zredukować biegów i musiałem pokonać kilka metrów z buta. Po chwili droga się poszerza i po obu stronach widzimy domy. Dojeżdżamy do asfaltowej drogi i w tym momencie należy skręcić w nią w lewo i przejechać kilkadziesiąt metrów a następnie skręcić w prawo ku Dolinie Mnikowskiej. Wjeżdżając od tej strony całą dolinkę pokonujemy w dół. Niestety próba chwilowego relaksu na jednej z wielu ławek okazała się nie do wytrzymania gdyż zleciały się gryzące mendy ;) Trzeba było jechać dalej. Po prawej stronie ujrzałem długie schody prowadzące ku skale a na ich szczycie namalowany na kamieniu wizerunek Matki Boskiej Skalskiej. Wygląda on naprawdę pięknie. Został on namalowany w 1863 r. przez Walerego Eljasza-Radzikowskiego prawdopodobnie po to by utworzyć tam miejsce modlitw dla ukrywających się tam uczestników Powstania Styczniowego. Po napatrzeniu się na piękne okolice wyjechałem z doliny i następnie po dojechaniu do Mnikowa skręciłem w prawo a po kilkuset metrach zjazdu w lewo, w kierunku Krakowa. Po drodze przejechałem przez Cholerzyn i okolice zalewu zwanego do niedawna Kryspinów a aktualnie Zalew na piaskach i Zalew Budzyński. Delikatne zmęczenie i wysoka temperatura powodowały dużą chęć wskoczenia do wody ;) Po dotarciu do skrzyżowania skręciłem w lewo i udałem się w kierunku Balic. W pewnym momencie dojechałem do miejsca w którym już dziś byłem a mianowicie do przejazdu pod Krakowską Obwodnicą. Plan był taki by od tego miejsca wrócić do domu tą samą trasą ale podkusiło mnie by skręcić za wiaduktem w prawo i udać się w znane widokowe miejsce z którego mnóstwo osób ogląda lądujące samoloty. Jak dobrze że jest tam szlaban na którym można sobie spocząć ;) Niestety akurat w tym momencie nie chciał lecieć żaden samolot poza jednym wojskowym który chyba trenował podchodzenie do lądowania. Po chwili udałem się w dalszą drogę. Po kilkuset metrach skręciłem w lewo i jadąc ubitą drogą wśród pól, dotarłem do przejazdu kolejowego. Patrze w lewo - pusto, patrzę w prawo... O, jest szynobus :) Niestety w środku pasażerów jak na lekarstwo. Czasem zastanawiam się jak im się opłaca prowadzić tą linię. Może gdyby bilety były w rozsądnej cenie, więcej osób by jeździło. Teraz szybki przejazd przez obrzeża Olszanicy, nawrót w lewo z asfaltowej drogi, krótki wyjazd pod górkę i w prawo przez łąki obok wypasających się mlekodajek i po chwili byłem nad Rudawą. Już coraz bardziej zmęczony trochę wolniej kręciłem w kierunku Błoń na których odpocząłem na jednej z ławek patrząc na coraz niższe już słońce. Jeszcze kilkanaście minut ulicami Krakowa i dotarłem do domu. Szybka kąpiel, kolacja i kolejny wypad można było podsumować i uznać za udany. Tutaj daję link do mapy: http://pl.wikiloc.com/wikiloc/view.do?id=4809668 A tutaj kilka fotek niestety z telefonu:
Niedługo kolejne wpisy :) Pozdrawiam.
Niedługo kolejne wpisy :) Pozdrawiam.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz