poniedziałek, 30 września 2013

Zmiany, zmiany...

Po zakupie licznika przeszła mi przez głowę myśl by wymienić przedni amortyzator, gdyż stary RST 381 EL nie dawał mi komfortu jazdy. Największym problemem było nie to że skok mały i że jego praca pozostawiała wiele do życzenia. Problemem było to, że producent dociął sterówkę tak, by była ona długością na styk do mostka. Nie było opcji założyć jakichkolwiek podkładek. przez tak nisko położoną kierownice na wszelakich zjazdach nie czułem się zbyt pewnie a i podnieść koło przy wjeździe na krawężnik było nie lada wyczynem. Nigdy o tym nie wspominałem ale rower na którym jeżdżę to jakaś Niemiecka produkcja. Kupiłem używanego, za grosze na Allegro, gdyż zachęcił mnie jego osprzęt. Na pewno nie jest to tzw "makrocash" gdyż w nich nie montują przerzutki z klasy Deore. Firmy nie znam, tak czy siak po paru przekładkach z poprzedniego roweru jeździ się całkiem godnie. Wracając do wymiany. Jako że nie jestem zbyt wymagającym jeźdźcem potrzebowałem prostego amortyzatora który podniesie mi główkę ramy. Padło na RST Gila T. Wiele osób dywaguje na temat tego czy wybrać Suntoura czy RST. W sumie przez całe życie jeździłem na różnych modelach RST i nie mam co narzekać. Moja spora waga skutecznie poprawia pracę amortyzatora ;) Faktem jest, że dla osoby ważącej dajmy na to 60 kg, ugięcie RST Gila nawet na najmiększym ustawieniu mogło by być problemem, a dla mnie jest idealnie. Amortyzator został przetestowany w warunkach leśnych ;) Lasek Wolski jest do tego idealny. Przyznam, że prędkość na zjazdach wzrosła sporo :) Nierówności które ówcześnie sprawiały mi kłopot i musiałem zwalniać, Gila łyka jak pelikan rybkę. Najbardziej cieszy mnie spore podniesienie główki ramy. Może to dziwne gdyż po tej zmianie mniej dociążam przednie koło, a odczuwam zwiększenie przyczepności. Rower stał się także dużo bardziej zwrotny. Przed wymianą amortyzatora by zawrócić potrzebowałem tyle miejsca co stary ikarus a teraz nie ma z tym żadnego problemu. Jest pozytywnie! Dziś chyba wyskoczę do Ojcowa, pogoda sprzyja :) Niedawno, już z Gilą byłem w Wąwozie Półrzeczki i Dolinie Mnikowskiej. Niestety opady z dnia poprzedniego sprawiły że zamiast miłego zjeżdżania wąwozem, było powolne staczanie się ;) No cóż, mamy jesień i jej wszelakie "uroki". A i mam pytanie! Poleci ktoś jakiś dobry smar lub coś w sprayu na górne golenie amortyzatora. Sporo osób poleca Brunox Deo, ale czy faktycznie jest skuteczny? Pozdrawiam.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz