Hej! Jak wam mija sierpień? Ja od czasu do czasu wsiadam na rower, nic nowego ale dla mnie to wszystko co najlepsze jak chodzi o sport. Kilka dni temu zachciało mi się wsiąść w siodło. Ostatnimi czasy dawno nie kierowałem się w stronę Ojcowa. Dobiegała już godz. 16, a że coraz wcześniej robi się ciemno, wycieczka musiała być niezbyt długa. Postanowiłem pojechać do Giebułtowa, zjechać Kwietniowymi Dołami i wrócić przez Zielonki. Sierpniowe popołudnia są już chłodniejsze, więc jechało się świetnie. Przez Park Wyspiańskiego dojechałem do Opolskiej, przeciąłem ją i przed Lidlem skręciłem w lewo. Aj, kusiło wstąpić do Lidla na pysznego rogala z masłem ale z pokusami trzeba walczyć ;) Skręciłem w ul. Łokietka i po kilkuset metrach za przejazdem kolejowym w prawo, tak by wyjechać na ul. Pękowicką. Zgodnie z planem chciałem nią dojechać do Pękowic, ale pojawił się problem. Na wysokości skrzyżowania z ul. Kaczorówka dojrzałem znak ślepej uliczki. Okazało się, że dalszy ciąg Pękowickiej jest rozkopany. No tak, ostatnio wszędzie gdzie się nie ruszy, remontują ciągi ciepłownicze. Skręciłem w Kaczorówkę i znów wyjechałem na Łokietka. W miejscowości Tonie skręciłem w prawo i jadąc lekko pod górę kierowałem się w stronę Pękowic. Przy rozwidleniu dróg, gdzie jedna kieruje się na Zielonki a druga tam gdzie chciałem się udać, stał strażak kierujący ruchem. Okazało się, że kawałek dalej zdarzył się jakiś konkretny wypadek. Tym razem miałem o tyle szczęście że moja trasa wiodła tą drugą drogą. W Pękowicach z głównej ulicy skręciłem w szutrówkę która prowadziła do Giebułtowa. Przed Giebułtowem jest niezły podjazd obok cmentarza. Jak ktoś tam padnie, ma blisko na wieczny spoczynek. W Giebułtowie zajechałem na pętlę autobusową by zrobić zdjęcie Kościoła Świętego Idziego. Jest to bardzo ładny, niewielki, zabytkowy kościółek. Po uzupełnieniu płynów skierowałem się w ul. Orlich Gniazd i po paru minutach dojechałem do Kwietniowych Dołów, które jakiś czas temu zostały utwardzone i wysypane kamieniami które są nieźle ubite. Wielu bardziej doświadczonych bikerów narzeka, że kiedyś był to jeden z najciekawszych odcinków na tym szlaku a teraz jest bardzo łatwy do przejechania. Fakt, jest łatwy ale dzięki temu bardziej dostępny dla większości rowerzystów. Swoją drogą, ile razy tamtędy jadę, zawsze kogoś spotykam. Widać ze to bardzo uczęszczany szlak. Po wyjechaniu z Kwietniowych Dołów zerknąłem na czas. Patrzę, a tu dopiero chwilę po 17. Siły są, chęci są, więc cel się zmienił :) Przez Prądnik Korzkiewski skierowałem się do mojego stałego punktu podczas wycieczki do Ojcowa, czyli do Źródełka Miłości i i Bramy Krakowskiej. Uwielbiam Dolinę Prądnika, jest po prostu przepiękna. Widoki pozwalają odetchnąć od wielkomiejskiego gwaru, betonu i smrodu. Jadąc tam ma się wrażenie, że okoliczni mieszkańcy prowadzą taki sielankowy tryb życia. Po dojechaniu do celu skorzystałem na kilkanaście minut z ławki by troszkę odpocząć i nacieszyć się widokami. Powrót tą samą drogą aż pod Kwietniowe Doły. Zauważyłem że mimo iż ogólnie na polu było dość ciepło, to w Dolinie Prądnika było mi momentami chłodno. Świetne miejsce na upały :) Przed Kwietniowymi Dołami skręciłem w lewo, na Januszowice i niezłym tempem pędząc przez Zielonki a następnie Prądnik Biały, spod Bramy Krakowskiej dotarłem do domu w 58 minut. Przyznam że sam byłem zaskoczony. Bardzo fajna popołudniowa wycieczka, trasę do Ojcowa polecam każdemu niezależnie od wieku i stażu rowerowego. Jutro chyba wyskoczę w Dolinki Podkrakowskie, jeśli nie spadnie mi motywacja ;) A tym czasem wrzucam wam mapkę i fotki. Pozdrawiam!
Mapka:
http://pl.wikiloc.com/wikiloc/view.do?id=5020799
Kilka zdjęć:
Widok z Pękowic na Zielonki.
Kościół w Giebułtowie
Kwietniowe Doły
Małopolska Droga św. Jakuba.
Widoki w Dolinie Prądnika
Dolina Prądnika
Wjazd do Ojcowskiego Parku Narodowego
Ależ tam malowniczo :)
Odpoczynek pod Bramą Krakowską
Źródełko Miłości.
"Z pokusami trzeba walczyć", ale czy zawsze...?
OdpowiedzUsuńRacja, czasami trzeba puścić wodze fantazji, oddać się namiętności...
OdpowiedzUsuń